Istnienie świata materialnego

Istnienie świata materialnego


Max Planck (1958 - +1947) był niemieckim uczonym, laureatem Nagrody Nobla w dziedzinie fizyki z 1918 roku. Znany przede wszystkim z teorii kwantów. Są znane podstawowe jednostki nazwane od jego imienia na przykład czas Plancka.

Czas Plancka jest to czas niewyobrażalnie krótki. Uważa się go jako najmniejszy możliwy upływ czasu. Jeśli czas upływa skokowo, to czas Plancka jest to kwant czasu, z którego wielokrotności składają się wszystkie większe okresy czasu. Wartość czasu Plancka to około 5,4 x 10-44 sekundy.

Tutaj trzeba postawić pewien znak zapytania, co znaczy, że czas może upływać skokowo? Obrazowo mówiąc oznacza to, że jeśli liść porusza się pod wpływem wiatru, to nie porusza się on w sposób ciągły, ale skokowo. Jest on w miejscu A, a potem po około 10 do potęgi minus 44 sekundy jest w miejscu B. Liść nigdy nie jest w środku między punktami A i B. Nam się wydaje, że ruchy liścia są ciągłe ponieważ odległość między A i B jest o wiele mniejszą niż wielkość elektronu i nie jesteśmy w stanie badać takich małych skoków, a tym bardziej ich zauważyć.

Fakt upływu czasu w sposób skokowy i wszelki ruch w sposób skokowy jest dla nas niezrozumiały. Nie rozumiemy jak cokolwiek może przejść z miejsca A do B nie będąc pomiędzy tymi punktami i jak czas może przejść od A do B nie będąc pomiędzy tymi momentami. To jest pierwszy znak zapytania.

Przejdźmy do następnego problemu, związanego z odkryciami fizyki kwantowej. Stwierdzono, że cząsteczka elementarna ma albo pęd, albo miejsce w którym aktualnie się znajduje. Cząsteczka ma pęd albo miejsce w zależności od tego, co bada obserwator. Jeśli badamy pęd to cząsteczka nie ma miejsca, gdzie się znajduje, a jeśli badamy miejsce to cząsteczka nie ma pędu. Stwierdzono, że to nie jest problem w tym, że my nie umiemy badać jednocześnie pędu i miejsca, ale rzeczywistość w tym wypadku zależy od świadomego obserwatora.

Wydaje się, że w wypadku większych ciał np. ziemi możemy badać jednocześnie gdzie ziemia się znajduje i jaki ma pęd. Jest tak ponieważ badamy w pewien sposób uśredniony pęd i miejsce, gdzie znajduje się ziemia. Jednak, gdyby badać co dzieje się w czasie 10 do potęgi minus 44, to być może moglibyśmy badać tylko pęd lub tylko miejsce. Stawiamy tutaj następny znak zapytania, dlaczego jeśli badamy pęd nie istnieje miejsce, w którym znajduje się dane ciało.

Zaskakującym jest to, że istnieje odpowiedź na te pytania ze strony filozofii. Mianowicie George Berkeley (1685 - +1753) uważał, że materia, którą poznajemy naszymi zmysłami istnieje tylko dla nas. Jest środowiskiem naszego życia i zbawienia. Jednak w rzeczywistości poza naszymi zmysłami materia nie istnieje. Dlaczego więc ją poznajemy? Odpowiedź Berkeleya jest taka, że to Bóg tak wpływa na nas, że wydaje się nam jakobyśmy żyli w świecie materialnym.

Berkeley twierdził, że Bóg stawia jakby „pieczątki” i wpływa na nas, że poznajemy materię, choć ona realnie nie istnieje. Gdy patrzymy, to wtedy to, co widzimy jest taką „pieczątką”. To, co słyszymy, dotykamy, wąchamy, smakujemy jest też taką „pieczątką”.

Jeśli Bóg wpływa na nas co około 10 do potęgi minus 44 sekundy stawiając takie „pieczątki” to łatwo wyjaśnić nasze znaki zapytania. Mianowicie jeśli badamy poruszający się na wietrze liść, to mamy do czynienia z szybko zmieniającymi się „pieczątkami” i widzimy jak liść się rusza. Albo badamy co jest na „pieczątce”, czyli miejsce liścia, ale wtedy liść nie ma pędu jest nieruchomy na tej pieczątce. Ta nieruchomość liścia jest niezmiernie krótka i dla nas niezauważalna. Jeśli badamy pęd liścia czyli zmianę „pieczątek”, wtedy nie istnieje miejsce tego liścia. Sądzę, że to samo dotyczy ciał wielkich jak i cząstek elementarnych.

Dajmy na to, że Bóg wpływa na nas co dziesięć do potęgi minus czterdziestej czwartej sekundy. Skorzystajmy z porównania. To tak jakby przed naszymi oczami zmieniały się bardzo szybko płaszczyzny. Wtedy rzecz, którą my widzimy w ruchu, byłaby na następnej płaszczyźnie nieco dalej, a nam by się wydawało, że to ta rzecz się porusza. Jednak w istocie przed naszymi oczami szybko przesuwałyby się nieruchome płaszczyzny, „pieczątki”.

Świat oglądamy, jak film, który ma nieruchome klatki, a które się szybko przesuwają, dając wrażenie ruchu. Jeżeli więc badamy daną pojedynczą klatkę, to nie możemy zbadać jej ruchu, a jeśli badamy ruch, to nie możemy zbadać miejsca, gdzie aktualnie badana rzeczywistość się znajduje, czyli przy której klatce filmu aktualnie jesteśmy.

Myśl Berkeleya nie jest w sprzeczności z tą nauką Kościoła, że Bóg stworzył czas i świat dla człowieka. Bóg stwarza dla każdego człowieka świat, który ten człowiek doświadcza i komunikuje z nim za pomocą „pieczątek”. Najczęściej rozumiemy, że coś istnieje jeśli my tego doświadczamy. Jednak, gdy chodzi o istnienie rzeczy niezależnie od nas i naszego poznania, to nie istnieje żadna materia.

Jeśli zaś obiektywizmem i realizmem nazwiemy to, co poznajemy wraz z innymi ludźmi, to poznajemy treść „pieczątek”, które stawia Bóg i które są odbiciem tej idei całego i nieskończonego wszechświata, którą zna Bóg. Gdy patrzymy na krzesło to ono jest dla nas całością i nie ma tam żadnych atomów. Gdy zaś badamy z czego się składa krzesło napotykamy atomy. Istnieje ten atom, który aktualnie badamy, że on tam jest. Inne atomy nie istnieją dopóki ktoś nie zacznie badać, czy one tam są. Istnieje tylko to, czego my aktualnie doświadczamy. Natomiast w umyśle Bożym istnieje idea wszechświata pod każdym względem wykończona.

Świat ciągle poznajemy. Nasza wiedza ciągle się powiększa. Jednak wraz z poznawaniem świata uświadamiamy sobie, że coraz więcej spraw pozostaje nie poznanych. 

Spróbujmy zrobić porównanie naszej wiedzy do koła, które ciągle się powiększa. To koło jest podzielone na połowę. Jedna połowa oznacza stan naszej wiedzy, a druga oznacza znaki zapytania, czyli to czego nie wiemy, czy nie umiemy wyjaśnić. Czym bardziej to koło się powiększa, ludzie mają coraz więcej wiedzy, jednocześnie powiększa się ilość znaków zapytania.

Moim zdaniem współczesna nauka pozwala nam na stwierdzenie, że świat to nie jest jakaś rzeczywistość skończona. Nie jest tak, że im więcej wiemy, to mniej pozostaje do odkrycia. Tak powinno być, gdyby prawda o świecie była czymś skończonym. Jednak tak nie jest. Przeciwnie, im więcej wiemy, tym więcej pozostaje znaków zapytania, spraw do zbadania i odkrycia.

Koło rzeczy poznanych i znaków zapytania będzie wzrastać dopóki ludzie będą ten świat poznawać. Pytamy, jak to jest możliwe, że nie wyczerpujemy prawdy o świecie i ta prawda wydaje się niewyczerpalna? Wydaje się, że świat materialny nie może w nieskończoność uciekać przed naszym poznaniem, a przecież tak się w istocie dzieje, bo zawsze ta druga część koła jest nie poznana.

Jeśli jednak ten świat zrozumiemy jako pewną ideę w umyśle Boga, to wtedy łatwiej uznać, że ta idea jest nieskończona i niepoznawalna. Może ktoś zapytać, czy jeśli Bóg ma ideę świata, to czy nie mógłby stworzyć według tej idei rzeczywiście istniejącego świata materialnego?

Mógłby. Jednak, odpowiedź, jak świat istnieje, jest dla nas nieosiągalna. Aby odpowiedzieć, musielibyśmy jakoś wyjść poza siebie, poza zmysły, aby „zobaczyć”, czy rzeczywiście istnieje materialny świat, czy raczej to jest wpływ Boga na nas. 

Tak, czy inaczej, Bóg stwarza świat dla człowieka i to niezależnie jak on istnieje. Świat jest jednak niepoznawalny i to nie tylko przez to, że koło wiedzy i niewiedzy wzrasta proporcjonalnie, ale i przez to, że nie możemy wyjść poza siebie, by stwierdzić jaka jest natura istnienia świata.